Światopogląd »
Ateizm i AteologiaWojna ludzi świeckich z religią
Autor tekstu: Anthony C. Grayling
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska
Jak długo religia będzie zagrożeniem dla życia i wolności innych, świeccy liberałowie nie ustaną w swoich protestach.
Z pewnością wypadało słyszeć o Geraldzie Warnerze już wcześniej, ale dzięki niedawnemu pożarowi w Wasilla Bible Church, do którego uczęszcza Sarah Palin na dalekiej Alasce (Palin nie było w kościele podczas pożaru) ten felietonista „Daily Telegraph” pojawił się nagle przed naszymi oczyma w pełnej okazałości:
Jeśli – a jest to nadal duże jeśli – pożar wzniecili wojujący homoseksualiści lub liberałowie po prostu z nienawiści do Sarah Palin, to jest to zdarzenie, które powinno wielce zaniepokoić amerykańskie społeczeństwo. Anty-chrześcijański dżihadyzm, podsycany przez sekularyzm, jest równie nie do zaakceptowania jak ten podsycany przez wojowniczy islam. Jeśli kościół w Wasilli został spalony przez podpalaczy z pobudek ideologicznych, to jest to terroryzm.
Jeśli podejrzenia potwierdzą się, spalenie Wasilla Bible Church jest metaforą ataku na chrześcijaństwo, który sekularyści rozpętali w Europie i który teraz, pod wpływem zdegenerowanej partii demokratycznej, sięga Stanów Zjednoczonych. To może być poważne ostrzeżenie dla zbyt pewnych siebie chrześcijan.
Wielkie słowa. Gerald Warner jako katolik (i najwyraźniej sam mający coś z „dżihadysty”) jest członkiem instytucji, której historia usiana jest krucjatami, paleniem na stosie, prześladowaniem homoseksualistów i utrwalaniem największego steku kłamstw, jaki świat widział – wydawałoby się więc, że jest w marnej pozycji jako wzór moralnego obiektywizmu. Geje i liberałowie jako dżihadyści!
To jest śmieszne. W ciągu ostatnich kilku lat świeccy liberałowie byli bezkompromisowi w swoich wypowiedziach o religii, zaś będący obiektem ich krytyki zawodzili i skarżyli się tak głośno, jak gdyby czuli wokół stóp prawdziwe płomienie. W przeszłości kościoły odpowiadały morderstwem na krytykę; gdyby nadal miały przewagę, to czy ograniczałyby się do broni wybranej przez ich krytyków – do słów? Wyrzucane z pianą na ustach słowa Warnera sugerują negatywną odpowiedź.
Spójrzmy na kilka współczesnych przykładów. W Afganistanie Talibowie nie pozwalają dziewczynkom chodzić do szkoły, biją kobiety odważające się obnażyć kawałek skóry, zakazują muzyki, zabijają gejów, a wszystkich zmuszają, by żyli według sposobu życia i wiary Talibów, ilustrując w ten sposób mniej czarujące aspekty przymusowego praktykowania religijnej ortodoksji, w jakich większość ludzkości musiała żyć przez większość historii.
Dla porównania: świeccy liberałowie w Europie i Ameryce Północnej mówią, że uważają religię za stek nonsensów i że ludzie religijni powinni zachowywać dla siebie swoje fantazje. Ładne mi porównanie, co? Ładny mi dżihad! Skuteczność takich porównań wskazuje na rozmiary frustracji wiernych. Mark Twain definiował wiarę religijną jako „wiarę w to, o czym wiesz, że tak nie jest” i poziom niepewności wśród wiernych, kiedy krytykuje się ich wiarę, może sugerować, że w rzeczywistości wszyscy z nich się z nim zgadzają.
Gerald Warner i ludzie jego pokroju ciężko się wytężają, by podsycić wiarę w moralną równoważność nieludzkości, nietolerancji, przymusu i przemocy z historii ich własnych religii oraz krytycyzm i pogardę, z jakimi traktują ich teraz ludzie świeccy. Podejrzewam, że Warner naprawdę ma nadzieję, iż ubrani w kominiarki, wymachujący kałasznikami świeccy liberałowie skierowali kilka wypełnionych benzyną modeli samolotów w Wasilla Bible Church. Gdyby tak było, to dławiące ludzkiego ducha ekscesy religii byłyby w porządku, gdyż pokazałoby to, że liberalny sekularyzm nie różni się od tego, co krytykuje.
Zastanawiam się, czy w tym dialogu głuchych, jakim stała się ta kłótnia, nie przydałoby się kilka przypomnień. Sekularyzm jest poglądem, że religie, chociaż całkowicie uprawnione do istnienia i swobody wypowiedzi, nie są uprawnione do większego kawałka publicznego tortu niż jakakolwiek inna samo ustanawiająca się, samozwańcza, samo wybierająca się i służąca własnym interesom organizacja społeczna. Niemniej religie uparcie żądają specjalnego traktowania: publicznych pieniędzy na swoje „wyznaniowe” szkoły, miejsc w Izbie Lordów, zwolnienia z praw niewygodnych dla ich przesądów, i tak dalej, i tak dalej. Mają nawet czelność żądania „szacunku” dla swoich głupawych i przestarzałych przekonań; a w Genewie na Radzie Praw Człowieka kraje islamskie próbują podważyć powszechną deklarację praw człowieka, bo jest niewygodna dla ich średniowiecznych, seksistowskich, nietolerancyjnych poglądów.
Ludzie świeccy na Zachodzie mówią apologetom wszystkich religii: wasza wiara jest waszym wyborem, zajmijcie więc miejsce w kolejce. Mówią także: stawialiście na swoim przez bardzo długi czas i popełniliście w tym czasie bardzo wiele przestępstw – i nadal uważacie, że to się wam należy, ale tak już nie jest. Czasami nie pachniecie zbyt ładnie, nie próbujcie więc mówić mi, co mogę czytać, oglądać w telewizji, robić w moim prywatnym czasie, myśleć lub mówić. Trzymajcie swoje lepkie łapy z dala od mojego życia. Wierzcie w co chcecie, ale nie oczekujcie, że z tego powodu będę was podziwiał lub usprawiedliwiał: biorąc pod uwagę bajki, o które tu chodzi, raczej odwrotnie. A kiedy jesteście zagrożeniem życia i wolności innych, co niestety zdarza się aż zbyt często, będziemy mówić przeciwko wam tak głośno, uparcie i bezkompromisowo, jak potrafimy.
Tekst pierwotnie opublikowany w „The Guardian", 20 grudnia 2008r.
« Ateizm i Ateologia (Publikacja:
26-12-2008 )
Anthony C. Grayling Ur. 1949. Brytyjski filozof i pisarz. Profesor filozofii w Birbeck, Uniwersytet Londynu, oraz gościnny wykładowca St Anne's College w Oxfordzie. Studia filozoficzne oraz doktorat zakończył w Oxfordzie. Jest członkiem Królewskiego Towarzystwa Literackiego oraz Królewskiego Towarzystwa Sztuki. Miał stałą kolumnę w Guardianie, pisze regularnie dla Literary Review i Financial Times, ponadto dla Observer, Economist, Times Literary Supplement, Independent on Sunday oraz New Statesman. Często występuje w radio BBC. Jest redaktorem kilku akademickich czasopism. Przez blisko dziesięć lat był honorowym sekretarzem Towarzystwa Arystotelejskiego. Jest nadto członkiem Światowego Forum Ekonomicznego, członkiem grupy C-100, odpowiadającej za stosunki Zachodu ze światem islamskim. Były szef June Fourth, grupy zajmującej się prawami człowieka w Chinach Strona www autora
Liczba tekstów na portalu: 16 Pokaż inne teksty autora Najnowszy tekst autora: Cherie Blair - sędzia religijny, ale nie sprawiedliwy |
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 6274