Kultura »
Idee i ideologieTolerancja gwarantem demokracji [1]
Autor tekstu: Paulusjan
Na początku pragnę przybliżyć istotę tolerancji, aby
później móc omówić jej współzależności z demokratyzmem. Nie jest ona
postawą o jednolitym wyrazie. Może przybierać różne postaci i natężenie, w zależności od zjawisk, do jakich się odnosi. Współcześnie wyróżnia się
tolerancję maksymalistyczną oraz negatywną. Pierwsza z nich stanowi aprobatę dla inności, a druga — jedynie akceptację jej równorzędnego istnienia w imię wolności.
Toczą się spory, która z owych form tolerancji jest
lepsza. Myślę, że nie można ostatecznie opowiedzieć się po stronie jednej z nich. Swoistym rodzajem tolerancji obdarzymy np. osobę niepełnosprawną.
Powinna być ona związana z pełną życzliwością i uznaniem (tolerancja
maksymalistyczna). Dla kontrastu — przy konfrontacji z oponentem
ideologicznym, naturalną rzeczą jest okazanie minimalnej dozy tolerancji.
Wzajemnego wytrzymywania ścierających się poglądów, nie zaś aprobaty dla
samych treści przekonań adwersarza (tolerancja negatywna). Wymaga tego
zachowanie własnej ideowości. Myślę, że na stopie personalnej potrzebna
jest powszechna serdeczność, a w sferze dyskursu światopoglądowego wyrozumiałość.
Zgłębiając meritum tolerancji warto przywołać jej źródłosłów.
Jest nim łaciński termin „tolerare", czyli — znosić, wytrzymywać.
Zgodnie z etymologicznym sensem, tolerancja nie musi oznaczać aprobaty dla
odmienności. Postawa tolerancyjności, w klasycznym rozumieniu, stanowi wyraz
nieagresji, wyrozumiałości i przyzwolenia na funkcjonowanie innych, niż własne,
choćby najodleglejszych im poglądów, wierzeń, zachowań, upodobań. Sądzę,
że esencji tolerancji, na podstawie etymologii tego pojęcia, najbliższa jest
jej forma nazywana negatywną.
Błędne, choć nierzadkie jest mniemanie, że podzielanie
postawy tolerancyjności musi wiązać się z akceptacją cudzych przekonań lub
praktyk. Często rozumienie tolerancji łączy się tylko z jej maksymalistyczną
postacią. Niektórzy znani filozofowie podążając tym tokiem myślenia,
krytykują tolerancjonizm, gdyż twierdzą, że prowadzi do bezideowości,
indyferencji — przytakiwania wszystkim poglądom, a więc nieposiadania własnych.
Tolerancja bazowo stanowi jedynie zgodę na równoprawne współistnienie tego,
co inne, nawet, gdy koliduje to z własnymi przekonaniami.
Przy założeniu danej jednostki, że jej własny światopogląd
najbliższy jest prawdzie, powinna ona wyrażać zgodę na istnienie zapatrywań
odleglejszych owej prawdzie, choćby dlatego, że mogą uwypuklać swoje
przeciwieństwo. Wywołują dyskusję na temat spornych kwestii, co pomóc może w doskonalszym jeszcze wykrystalizowaniu prawdy.
Tolerancja musi łączyć się z liberalizmem światopoglądowo-obyczajowym
(nie mylić z neoliberalizmem gospodarczym) — niekoniecznie w ramach własnego
życia, ale w płaszczyźnie publicznej i stosunku do innych. Posiadając
własne przekonania, należy zezwalać innym na wolność ideologiczną.
Trzeba podkreślić, że tolerancja nie jest pobłażaniem
dla agresji, nienawiści, wulgarności, chamstwa, działania na szkodę innych
czy samej nietolerancji, lecz szacunkiem dla wszelkich odmienności, o ile nie
ograniczają one autonomii innych. Granice
tolerancji leżą tam, gdzie dochodzi do łamania czyjejś wolności,
elementarnych zasad ponadustawowej sprawiedliwości albo do intencjonalnej
nienawiści czy stosowania przemocy, w tym mordów. W maksymie „nie ma
tolerancji dla nietolerancji", zawarta jest głęboka prawda. Tolerancja
wynika z uznania wolności jako wartości podstawowej. Idzie też w parze z rezygnacją z przymusu, jako środka przekonywania do własnych racji.
Żeby zrozumieć pełnię pojęcia tolerancji, trzeba
poznać jej przeciwieństwo. Stanowisko nietolerancji wyrasta z negacji zasadności
bytu odmiennych zachowań, zapatrywań czy nawet pewnych ludzkich uwarunkowań
psychofizycznych. Wynika też często z niechęci do określonego pochodzenia bądź
statusu społeczno-majątkowego dyskryminowanej grupy lub jednostki. Wiąże się z fanatyzmem, rasizmem, ksenofobią, uprzedzeniami narodowościowymi,
religijnymi, homofobią, seksizmem czy niechęcią wobec osób odbiegających od
danego wzorca piękna.
Wymienione wcześniej objawy nietolerancji wynikają bądź z lęku przed innością czy nowością (skostniały tradycjonalizm), bądź z przeświadczenia o własnej rzekomej wyższości, czasem nawet nieomylności -
zadufania w sobie. Są to wyjątkowo gnuśne pułapki myślowe. Wielokrotnie
nietolerancję przejawiają osoby, które, chcąc skompensować sobie własne
kompleksy, dyskryminują innych. Bierze się ona również z przesadnego hołdowania
fundamentalizmowi, ekspansywnemu absolutyzmowi moralnemu, chęci, aby cała
ludzkość była jednorodna — ma to więc związek z tendencjami
totalitarnymi.
Bywa, że ludzie nietolerancyjni potępiają inne poglądy
czy religie z wygodnictwa myślowego, bowiem obawiają się otwartego starcia z nimi, które wymagałoby rewizji własnej ideologii. Boją się wyruszyć w rozdroża poszukiwania prawdy, gdyż może okazać się ona niewygodna, bolesna,
zmusić do pracy nad sobą. Najłatwiej jest zganić, zamiast poznać oraz
postarać się zrozumieć to, co inne i nieznane. Często też resentymenty osób
nietolerancyjnych biorą się z potrzeby przelania na kogoś winy za wszystko,
co złe, znalezienia przysłowiowego „kozła ofiarnego", jak to się dzieje w przypadku antysemitów przypisujących wszelką niecność Żydom.
Dodam, że osoby ponadprzeciętne często określane są
przez nietolerancyjne otoczenie mianem dziwaków, odmieńców czy prowokatorów, a za tym ośmieszane i tępione. Pamiętajmy, że wielu wybitnych, nowatorskich
twórców kultury czy nauki za życia nie znalazło zrozumienia wśród swojego
środowiska. Powinniśmy wykształcać atmosferę tolerancji dla tych, którzy
żyją poza kanonami popularnymi wśród większości.
Tolerancja jest wewnętrznym stanem pokory, otwarcia na
bogactwo świata i jego zróżnicowanie, poszanowaniem wielości form życia
oraz sposobów myślenia. Wymaga szerokich horyzontów w postrzeganiu
rzeczywistości, wyzbycia się uprzedzeń wobec innych ludzi oraz, pomocnej w tym, empatii — zdolności postawienia się na ich miejscu. Powinna korelować
ze świadomością ludzkich ograniczeń poznawczych, niewiedzy oraz możliwości
omyłek we własnych sądach, czyli swoistą formą agnostycyzmu.
Osoba tolerancyjna może mieć skonkretyzowane poglądy,
których gotowa jest bronić. Obca musi być jej jednak niereformowalność,
fanatyzm. Ludzie tolerancyjni bliżsi są wewnętrznej harmonii, ponieważ mają
mniej powodów do gorszenia się czy złości niż ci, którzy nie potrafią
zaakceptować osób różnych od siebie albo odmiennych poglądów.
Sądzę, że bez postawy
tolerancyjności, ludzkość nie doszłaby do obecnego pułapu cywilizacyjnego,
bowiem, gdy brakuje tolerancji, trudno też o — wpisujący się w jej definicję — wzajemny szacunek. Jego brak owocuje niemożnością dojścia do
porozumienia, zaprowadzenia skoordynowanej współpracy oraz wykluczeniem ze społeczeństwa
jednostek, które mogłyby przyczynić się do rozwoju. Kraje, w których panuje nietolerancja religijna,
polityczna czy ogólnie — światopoglądowa, są zwykle zahamowane w postępie
głównie artystycznym i naukowym. Regresowi ulega w nich świadomość
obywateli, obciążana mitami „jedynie słusznych" ideologii. Państwa
totalitarne, w tym wyznaniowe, są zazwyczaj zacofane, występują w nich
nagminnie prześladowania, ucisk mniejszości.
Przykładem eskalacji nietolerancji i jej destruktywnej
roli, może być epoka europejskiego średniowiecza. Przeważała w niej
ciemnota, wyzysk i krwawa dyskryminacja ludzi inaczej wierzących, myślących.
Sytuacja taka wynikała z panującego wtedy monizmu światopoglądowego, czyli
dominacji i wszechwładzy jednej ideologii, który — w przeciwieństwie do
pluralizmu — jest przyczyną nietolerancji. Dzięki myśli reformacyjnej,
renesansowej, a potem oświeceniowej, zerwano z modelem średniowiecznego państwa
wyznaniowego, monistycznego ideologicznie. Wytworzyła się atmosfera względnej
tolerancji, która umożliwiła rozwój kulturze europejskiej. Koniunktura
polityczno-społeczna przepojona tolerancyjnością zrodziła w ogóle
cywilizację Europy. Dzięki niej rozwinęło się bogactwo myśli antyku.
Funkcjonowali wówczas obok siebie myśliciele reprezentujący skrajnie odmienne
stanowiska. Analogiczne do średniowiecznego zniewolenie, występuje w krajach
reżimów komunistycznych, jak Korea Północna, czy w wyznaniowych państwach
islamu. Ich znamiona stanowią m.in. instytucje „nieomylnych", urzędowych
autorytetów. Są to najbardziej zacofane zakątki Ziemi. Z obserwacji
historycznych płynie wniosek, że tolerancja jest warunkiem rozwoju
cywilizacyjnego.
Tolerancja sprzyja również rozkwitowi społeczeństwa
demokratycznego, czyli zróżnicowanego światopoglądowo. Zauważył to już
Perykles, helleński polityk żyjący w V w. p.n.e., będący od wieków wzorem męża
stanu. W sławnej mowie, w której wychwalał ustrój polityczny Aten -
prototypu demokracji, zawarł myśl, że obywatele ateńscy doprowadzili ustrój
swego polis do świetności „kierując się wyrozumiałością w życiu
prywatnym i szanując prawa w życiu publicznym". Powinni postępować podług
niej przywódcy wszelkich państw o ustroju demokratycznym.
*
Tolerancja stanowi nieodzowny warunek istnienia
rzeczywistej demokracji. Jest to wszak ustrój wielopłaszczyznowych porozumień i pertraktacji, ciągłego dialogu pomiędzy rozmaitymi grupami budującymi społeczeństwo.
Współcześnie — za sprawą ułatwionej komunikacji międzynarodowej, częstych
migracji i mediów — tworzą się społeczeństwa multikulturowe, a więc składające
się z grup przywiązanych do różnych obyczajów i tradycji. Postęp edukacji
sprawia, że obywatele stają się zwolennikami wielu światopoglądów. W efekcie ich ogół jest wewnętrznie zróżnicowany i tolerancja powinna być
dlań spoiwem. Pomaga ona w zachowaniu jedności społeczeństwa obywatelskiego.
Warunkuje pokojową i twórczą koegzystencję wszystkich warstw społecznych.
Niestety, Polsce daleko jeszcze do tego ideału.
Demokracja to ustrój opierający się na nieustannej
publicznej debacie odnośnie różnych zjawisk związanych z organizacją państwa.
Musi się ona odbywać przy zachowaniu szacunku dla przekonań adwersarzy. To
kolejny zakres państwa demokratycznego, w którym konieczna jest tolerancja.
Dyskurs polityczny i medialny w naszym kraju przypomina jednak bardziej walkę
na pełne ignorancji, a bywa, że nienawiści, hasła, jak też biografie, niż
na argumenty. Brak kultury słowa, w tym niedopuszczanie osób o „niewygodnych" dla kogoś poglądach do głosu, wzajemne zakrzykiwanie się,
nie zaś wsłuchiwanie w zdanie innych, zacietrzewienie, a w konsekwencji płycizna
prowadzonych polemik są rezultatami nieposzanowania odmiennych sposobów
patrzenia na świat, nieżyczliwości dla osób o innych poglądach. Z dyskursu
owego biją wielokrotnie negatywne emocje, zawiść i uprzedzenia między
interlokutorami.
1 2 3 4 Dalej..« Idee i ideologie (Publikacja:
17-04-2005 Ostatnia zmiana:
13-10-2005)
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 4083